Bez sensu. Nie da się tak, w dwóch zdaniach, kilku też nie bardzo. Jestem jaka jestem, trzeba poznać, żeby wiedzieć. I nigdy nie zrozumieć. Za wszelką cenę się staram samej siebie nie rozumieć. Co prawda upieram się, że rozumiem, że wiem i że jest całkiem prosto i zwyczajnie. To będzie straszny dzień, kiedy samej sobie uwierzę.

Natalle, bo Natalia, w zamiarze ma sie to czytać 'Natali', nie czyta się, a że zapis taki nietypowy i niepowtarzalny, to się dobrze składa. Bo ja jestem (jak każdy) niepowtarzalna, jedyna, wyjątkowa i markowa, jak Toffik. Poza tym złośliwa, egoistyczna, ironiczna, cyniczna, zgryźliwa, zamknięta w sobie, odpychajaca, dziwnna i inna. Więcej grzechów nie pamiętam. No, można byłoby dodać jeszcze, że zła, wredna i mam wszy, ale nie przesadzajmy. A poważnie? Złośliwa gdy mam powód, najczęściej taki, który sie gdzieś we mnie schowa i czeka na najgorszą z możliwych chwil, by wyjść na wierzch. Egoistyczna bardzo rzadko, ale tak efektownie i efektywnie, że nie sposób nie zauważyć i zapomnieć. Ironiczna, gdy należy, to chyba zaleta, prawda? Cyniczna i zgryźliwa, gdy smutna. A zamknięta w sobie wcale nie jestem. Uwielbiam mówić o sobie, tylko rzadko mam możliwość, warunki i motywację. Bo mnie fascynuje, to co mam i mogę mieć wewnątrz siebie. Na wizerunek odpychającej również nic nie mogę poradzić, głównie dlatego, że nie rozumiem dlaczego tak się mnie odbiera, a dziwność i inność zupełnie mi nie przeszkadza. Da się mnie lubić, da się za mną nie przepadać. Z łatwością mnie nienawidzą, z trudem kochają. A ja kocham kochać. Marzyć też lubię i śmiać się, i bawić. I spędzam dużo czasu na robieniu tego, co kocham. Pielęgnuję gdzieś w sobie i na zewnątrz też trochę, te małe, duże i wielkie miłości. Od uśmiechu po przyjaźń. Wolę mówić o bólu i w tym tkwi największy problem. Smutek wydaje mi się bardziej atrakcyjny, od uśmiechu. Smutne spojrzenie jest przecież intrygujące. Ironia losu! Mówią, że w uśmiechu łatwo się zakochać, a samotni tak rzadko się uśmiechają... Z tego turpizmu ekshibicjonistycznego bierze się chyba irracjonalne wrażenie, że nie kocham i nie marzę... A to nie prawda przecież! Jakby się mną dobrze posłużyć, to dam radę się uśmiechnać, zaszaleć. Nawet czasem mi się wymsknie (zupełnie przez przypadek!), że jestem szczęśliwa.

A moje hobby to słowo i każda z możliwych jego obróbek. Czytam, piszę, mówię i słucham. To ostatnie w szczególności. Hey i Nosowską to niemal wielbię (Kasia we łbie mi chodzi, tupie, albo spaceruje rozkopując liście. Wprowdziła się. Na stałe.), poza tym: happysad (mhm, mrrr.), Akurat, Pidżama Porno, Koniec Świata, Kazik i Kult, Edyta Bartosiewicz, Strachy na Lachy, Farben Lehre, Zabili Mi Żółwia, Myslovitz, Renata Przemyk. Może Coma i Dżem. Ale bywa np. Goya i Kasia Klich - nie szufladkuję się. Muzyka, to jest, co nie? Katharsis. Może Cie sponiewierać i rzucać Tobą o ściany. Może też kochać Ciebie, albo się z Tobą. Orgazm. Mówię? Oj dużo i zupełnie bez potrzeby. I mało, też. Zależy, jak spojrzeć. Lubię najwyraźniej niewyraźnie.
A czytam? Preferuję zbrodnię i dedukcję, wiec kryminały. Lubię biografie poetów przeklętych i twórczość niewyklętych i wiele innych trudnych do określenia gatunków literackich. Piszę? Piszę. Ale się wstydzę. Naparwdę! Natalia potrafi się wstydzić i nawet dzielnie kultywuje tę tradycję. Staram się składać literki, tworzyć coś autobiograficznego, bo chyba nie ma innej poezji. Potrafię, ale nie wiem, czy lubię. To nałóg.

Wiele chcę. Zazwyczaj zbyt słabo by dokonać, a na tyle mocno, by żałować, że nie dokonałam.
Czy to wszystko? Nie, to nawet nie tysięczna część. Zwykłe literki, które niewiele znaczą, prawda?
Literki, które nie namaluja wyrazu moich oczu. Słowa, które nie pokażą Ci, jak zakładam włosy za ucho i nogę na nogę. I zdania, które wcale nie nauczą Cię, kiedy jaka jestem i kim chciałabym być.

jak widać potrafię pisać wielkie litery, tylko nie lubię, ulegam modzie i jestem zupełnie nieindywidualna.

wróćże

więcej:
foto
wg innych
wyjęta z kątextu
instrukcja obsługi
Natasza

kontakt:
mail